
Przy projektach „szytych na miarę” bardzo często jako konstruktorzy zaczynamy od tzw. białej kartki. Jednak czy nie jesteśmy zbyt przekonani o indywidualności każdego projektu? Czy na pewno nie ma czegokolwiek, co mogłoby być „gotowcem do wklejenia”?
Tak naprawdę, jeśli zaczynamy każdy projekt od zera i nie mamy żadnych gotowych modułów ani wybranych i gotowych do umieszczenia w modelu elementów handlowych, to oddajemy konkurencji dziesiątki roboczogodzin i tysiące złotych. W tym artykule postaram się uwypuklić kluczowe korzyści z inżynierskiego kopiowania i wklejania.
Jedno z większych ryzyk, które prowadzi do przepalania setek godzin, to założenie z góry, że „u nas to się nie da” albo „nie mamy na razie na to czasu”. Szczerze mówiąc, nawet w momencie kiedy projektowałem w pojedynkę - wypracowanie standardów do kopiowania i wklejania oszczędzało mi dużo czasu.
Dlatego faktem jest, że na standaryzację nie może nie być czasu. Jeśli mamy kilku konstruktorów, to nie jest to potrzeba, tylko konieczność, żeby coraz większe projekty robić coraz szybciej i jakościowo lepiej.
Co z ludźmi? Czy serio nie ma komu standaryzować? Szczerze mówiąc, ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, w której konstruktor nie mógłby poświęcić np. 5 godzin tygodniowo na standaryzację jakiegoś modułu. Jeśli ktoś nie czuje się dobrze w projektowaniu standardów - może podziałać z handlówkami, żeby maszyny były wykonywane spójnie. Swoją drogą posiadanie ustandaryzowanego wyboru handlówek również ma bardzo poważną zaletę, o czym niżej.

To będzie na pewno różniło się w zależności od profilu Waszej działalności. Jedne firmy mają całe bazy standardowych urządzeń, z których komponują linie. Inne muszą opierać się o drobniejsze elementy maszyn. Jednak w obu przypadkach korzystanie z uniwersalnych rozwiązań tworzy dźwignię wydajnościową - dokładnie tak samo jak przy świadomym pilnowaniu kosztów w projekcie.
Generalnie polecam zadawać pytania:
Ilu rodzajów uchwytów do drzwiczek serwisowych może używać dział konstrukcyjny? Odpowiedź: wszystkich!
I każdy, chcąc wstawić taki uchwyt, szuka na stronie czegoś, co mu się podoba, potem musi znaleźć rozmiar, sposób montażu, wykonać na modelu otwory itd. W efekcie mamy pewnie z 30 minut straconego czasu. Jeśli każdy z 10-osobowego działu straci 30 minut w podobny sposób? 300 minut → 5 godzin straty. A to tylko „głupi” uchwyt.
Ktoś musi zrobić ten pierwszy krok. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłeś, że u Was w dziale trzeba standaryzować - nie obawiaj się wyjść z inicjatywą!
Na początek warto (np. na zasadzie burzy mózgów) wyspecyfikować, co chcecie standaryzować. Następnie niech każdy oceni w skali 1–3 poziom trudności danego elementu czy modułu: 1 - rzeczy łatwe do ustandaryzowania, 3 - rzeczy wymagające sporo wysiłku, żeby ustalić standard. Można do tego przygotować prosty arkusz Excela.
Co potem? Działajcie. Wyznaczcie osoby odpowiedzialne za wybranie optymalnych rozwiązań w danym zakresie. Trzymając się przykładu uchwytu z katalogu Elesa+Ganter - nie musi być to tylko kod katalogowy. Można np. stworzyć w Inventorze iFeature, którym jak pieczątką Twoi koledzy będą robili otwory pod ten uchwyt.
Potem możecie stworzyć tabelę, z której będzie korzystał cały dział. Może ona wyglądać np. tak:
| Nazwa | Dostawca | Kod katalogowy | Opis |
|---|---|---|---|
| Uchwyty „pod rękę” | Elesa+Ganter | EBP.180-8-C5 | Seria uchwytów EBP jest naszym standardem. Kolor zatyczek - niebieski. W szczególnych przypadkach można użyć innego rozmiaru. W tabeli warto trzymać jeszcze link do strony producenta i przykład zastosowania. |
W oryginale ta tabela ma jeszcze kolumnę ze zdjęciem katalogowym elementu - u siebie wstawcie po prostu render lub zrzut z konfiguratora dostawcy.
W świecie, gdzie deadline'y się skracają, a marża kurczy, standaryzacja staje się najtańszym lewarem - skraca modelowanie, stabilizuje harmonogram i porządkuje magazyn.
Co sądzicie o tym podejściu? Może u Was standaryzacja jest już „ogarnięta”, a może dopiero zaczynacie? To jeden z tych tematów, w których najwięcej wynosi się z cudzych doświadczeń - dajcie znać, jak wygląda to u Was.
Prosty przykład z mojej praktyki: dobór jednego uchwytu do drzwiczek serwisowych zajmuje około 30 minut, licząc szukanie na stronie producenta, dobór rozmiaru, sposób montażu i wykonanie otworów w modelu. Jeśli robi to osobno dziesięcioosobowy dział, to 300 minut, czyli 5 godzin straty na jednym elemencie.
Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której konstruktor nie może poświęcić około 5 godzin tygodniowo na ustandaryzowanie jednego modułu. Przy kilku konstruktorach to nie jest już potrzeba, tylko konieczność.
Od burzy mózgów, na której wypisujecie, co chcecie ustandaryzować. Potem każdy ocenia trudność w skali od 1 do 3 i wyznaczacie osoby odpowiedzialne za poszczególne zakresy. Efektem może być tabela z kodami katalogowymi oraz gotowe iFeature w Inventorze do wykonywania otworów.